"W stronę ojca"
Robert Kucharski
ISBN: 83-7521-002-1
Wydawca: Złote Myśli
Ilość stron: 207
GWARANCJA:
W każdej chwili po kupnie możesz otrzymać zwrot pieniędzy za książkę - bez zbędnych pytań
Zobacz także:

"Rozwód i alimenty"
Dariusz Kostyra
ISBN: 83-60061-46-7
Wydawca: Dobry Ebook
Ilość stron: 145
|
Fragment ebooka Roberta Kucharskiego "W stronę ojca":
...Typowej dla "rozwodu po polsku" walce o dziecko sprzyjają nieprecyzyjne zapisy prawne, które regulują formę orzekania o opiece nad dzieckiem po rozstaniu ich rodziców i przyjęta przez sędziów rodzinnych tak zwana linia orzecznicza, czyli sposób interpretowania przepisów w tym zakresie.
Tak jedno, czyli prawodawstwo, jak i drugie, czyli linia orzecznicza, jest wynikiem powszechnie obowiązującego w naszym kraju stereotypu, zgodnie z którym a priori przyjmuje się, że matka jest rodzicem lepiej predysponowanym do sprawowania bezpośredniej opieki nad dzieckiem, niezależnie od postaw wychowawczych, jakie prezentują oboje rodzice. Jest to założenie niezgodne z badaniami naukowymi prowadzonymi na ten temat w wielu krajach (również w Polsce), które jednoznacznie wskazują na potrzebę częstego i stabilnego kontaktu dziecka z obojgiem rodziców nawet po ustaniu ich związku.
Nieszczęsny stereotyp kulturowy, o którym piszę, jest archaicznym dziedzictwem po czasach, kiedy obowiązywał sztywny podział ról rodzicielskich, na ojca zajętego wyłącznie pracą zawodową, który odpowiedzialny jest za dostarczenie rodzinie środków materialnych i matkę, w pełni odpowiedzialną za opiekę nad dziećmi i prowadzenie domu. W tych czasach nie do pomyślenia było, aby ojciec uczestniczył w porodzie, zmieniał pieluchy nowonarodzonemu potomkowi, czy karmił go na zmianę z matką. Równouprawnienie we wszystkich dziedzinach życia społecznego stało się faktem w cywilizowanych krajach nie omijając Polski. Kobiety równie często poświęcają się obecnie karierze zawodowej, jak mężczyźni, nierzadko lepiej sobie przy tym radząc na rynku pracy.
Proces transformacji kulturowej w zakresie równouprawnienia kobiet i mężczyzn znalazł swe odbicie regulacjach prawnych dotyczących spraw rodzinnych w większości krajów zachodnich i USA. Polska, jednak wciąż tkwi pod tym względem "w ogonie cywilizowanego świata".
W krajach, w których w prawodawstwie i praktyce sądowej preferuje się tak zwaną opiekę wspólną nad małoletnimi dziećmi po rozwodzie rodziców, odnotowuje się wiele pozytywnych skutków społecznych i ekonomicznych takich rozwiązań. Przede wszystkim są to tendencje do zmniejszania się liczby rozwodów oraz do mniejszego nasilenia konfliktu pomiędzy małżonkami podczas procesu, jak i po ustaniu małżeństwa. Możliwość równego kontaktu z obojgiem rodziców po rozwodzie z reguły oznacza dla dziecka możliwość stabilnego rozwoju psychofizycznego, a także nie pogorszenie się jego sytuacji materialnej.
Innym elementem wpływającym na zmniejszenie poziom konfliktu u rozstających się rodziców są popularne w innych krajach mediacje rodzinne, które wciąż nie mogą znaleźć sobie należnego miejsca w polskim prawodawstwie. Jak wskazują doświadczenia innych krajów, to właśnie pozasądowe formy rozstrzygania warunków rozstania, w tym opieki nad dziećmi, okazują się najtrwalsze i najbardziej satysfakcjonujące dla obu stron.
Mediacjom chciałbym poświęcić więcej miejsca w tej publikacji, teraz tylko pragnę zwrócić uwagę na całą absurdalność sytuacji, z którą mamy do czynienia w naszym kraju, gdzie z jednej strony mamy sądy przeładowane sprawami, co sprawia, że miesiącami, a czasami nawet latami trzeba czekać na ogłoszenie wyroku, a z drugiej strony mamy do czynienia z oporem wszystkich środowisk związanych z sądownictwem przed korzystaniem z tej pozasądowej formy rozwiązywania konfliktów, jaką jest mediacja rodzinna.
Zmiany świadomości społecznej i idące w ślad za tym zmiany w ustawodawstwie, które zaszły w ostatnich dwóch dziesięcioleciach w krajach rozwiniętych w zakresie wyrównywania szans mężczyzn w różnych aspektach życia rodzinnego, głównie zaś w przyznawaniu opieki nad dziećmi po ustaniu małżeństwa, są dużej mierze wynikiem lobbingu organizacji reprezentujących interesy mężczyzn.
W Polsce również istnieją tego rodzaju organizacje. W 1986 powstało Stowarzyszenie Obrony Praw Ojca, które od tego czasu koncentruje się na prowadzeniu kampanii społecznej na rzecz zwiększania roli ojca w wychowaniu dziecka po rozwodzie. W 2002 roku powstało również Stowarzyszenie na rzecz Równouprawnienia i Poszanowania Prawa, które skupia się głównie właśnie na intensywnym lobbingu na rzecz zmian ustawodawczych. To ostatnie Stowarzyszenie podjęło się miedzy innymi konsultowania projektu ustawy o równym statusie kobiet i mężczyzn, który w grudniu 2002 przyjął Senat RP. Realnym osiągnięciem Stowarzyszenia na rzecz Równouprawnienia jest przyjęcie przez Senat poprawki do projektu ustawy zakazującej dyskryminacji ze względu na płeć przy przyznawaniu opieki na dzieckiem po ustaniu związku. Ustawę Sejm ostatecznie odrzucił, ale wysoce prawdopodobne jest, że projekt ten za jakiś czas wróci, i to wróci właśnie w kształcie, na jaki wpływ miało nasze Stowarzyszenie. Osiągnięcie to rodzi nadzieję na zmianę dyskryminacyjnej praktyki sądów rodzinnych w tego rodzaju sprawach.
Obecnie koncentrujemy się na problemie o wiele węższym, a mianowicie na projekcie zmian ustawodawczych w celu usprawnienia egzekucji sposobu kontaktów z dzieckiem orzeczonych praworządnym wyrokiem sądu. W obecnej bowiem sytuacji nawet najkorzystniejsze dla ojców orzeczenia sądów niewiele są warte, gdy nie istnieją skuteczne instrumenty ich egzekwowania. System prawny, który nie dysponuje sankcjami karnymi, które skłaniałyby do jego przestrzegania nawet najbardziej wobec niego oporne jednostki nie jest wiele wart. To jasne przecież, że chętnie korzysta się z wszelkiego rodzaju uprawnień, do obowiązków zaś niekiedy trzeba (dla osiągnięcia dobra wspólnego) przymuszać. Wszystko jednak wskazuje na to, że w Polsce mamy do czynienia właśnie z takim kulawym system, który nie spełnia swojej zasadniczej funkcji, normowania zasady życia społecznego w duchu równości wszystkich obywateli wobec prawa. Więcej na ten temat wspominam w rozdziale pierwszym, dotyczącym dyskryminacji mężczyzn w polskich sądach.
Obie organizacje, o których powyżej wspomniałem zostały utworzone przez mężczyzn, którzy doświadczyli rozpadu małżeństwa z jego wszystkim negatywnymi konsekwencjami, w tym głównie oddalenia od swoich dzieci.
Nie było moim zamiarem w tej publikacji tworzyć katastroficznej wizji małżeństwa, które w obliczu kryzysu skazane jest na tak zwany "rozwód po polsku", dlatego muszę podkreślić, że pomimo niesprzyjających rozwiązań prawnych funkcjonujących w naszym kraju w zakresie prawa rodzinnego, są małżeństwa, które uniknęły zagrożeń czekających na nich na sali sądowej i potrafiły w odpowiedzialny sposób przeprowadzić wszystkie formalności związane z rozstaniem. Celem, jaki mi przyświecał przy pisaniu tego materiału jest to, aby i inne pary nie musiały doświadczać wyniszczającego obie strony konfliktu, który często odciska się na świadomości tak silnym piętnem, że praktycznie uniemożliwia w przyszłości jakiekolwiek kontakty. Kontakty te są przecież, czy tego chcemy, czy nie - konieczne, jeśli mamy wspólne dzieci, a więc chociażby dla ich dobra nie warto jest palić za sobą mostów. Dla prawidłowego rozwoju psychofizycznego naszych pociech potrzebny jest kontakt z obojgiem rodziców, nawet gdy nie mieszkają już razem. Aby to było możliwe musi jednak istnieć zgodna wola obu stron i przyjęcie odpowiednio dojrzałej postawy wobec konfliktu, czy decyzji o ostatecznym rozstaniu. W dalszej części "Poradnika" będę właśnie chciał zasugerować oparte na moim doświadczeniu zawodowym sugestie, jak zminimalizować negatywne skutki konfliktu rodzinnego tak, by ocalić to co jeszcze da się ocalić dla dobra obojga partnerów i ich wspólnych dzieci.
Jeśli chodzi o konstrukcję poradnika, to każdy jego rozdział poświęcony konkretnemu problemowi prawnemu składa się z trzech elementów - części opisowej, która nakreśla szerszy kontekst społeczny problemu, podstaw prawnych, które obowiązują w danej sytuacji i porad praktycznych, czyli sugestii co do strategii, jaką należy przyjąć, aby doprowadzić do pożądanych rozwiązań.
Na końcu zawarte są adresy organizacji i instytucji, które mogą pomóc w osiągnięciu właśnie takich satysfakcjonujących obie strony rozwiązań, oraz słownik wyrażeń prawnych, których znajomość pomaga w zrozumieniu tego, co dzieje się na sali sądowej.
Mam nadzieję, że lektura tego materiału pomoże Wam w odpowiedzialnym i dojrzałym pokonaniu wszystkich trudności, jakie wiążą się z konfliktem rodzinnym, nawet jeśli miałby się on zakończyć ostatecznym rozstaniem.
|